Samosy to
tradycyjne, indyjskie, trójkątne pierożki smażone na głębokim
oleju, podawane z wszelakiej maści chutneyami. Nadzienie mają
przeważnie warzywne, bardzo intensywnie doprawione przyprawami.
Czasami można w nich znaleźć mięso albo ser panir. Kuchnia
indyjska bogata jest w potrawy warzywne, zwłaszcza na południu
kraju. O ile na północy spożywa się mięso wołowe, jagnięce czy
drób, o tyle na południu, gdzie krowa jest święta tego mięsa
jada się naprawdę niewiele.
Ja dzisiaj
przygotowałam samosy z tym pierwszym nadzieniem. I chociaż może
się wydawać dziwnym konsumpcja ziemniaka owiniętego w ciasto, to
smak jest bossski. Zresztą daleko szukać nie trzeba. U nas również
jadamy to połączenie produktów w postaci pierogów ruskich, tylko
na inny sposób doprawionych :)
Składniki:
Na farsz:
- 3 większe ziemniaki ugotowane w łupinach
- 1 szklanka groszku zielonego, świeżego
- 2 posiekane zielone papryczki chili
- 1 łyżeczka startego korzenia imbiru
- 3/4 łyżeczki nasion kuminu
- 1 1/2 łyżeczki kolendry w proszku
- 3/4 łyżeczki garam masala
- 1/2 łyżeczki asafetydy
- 1 1/2 łyżeczki mango w proszku
- olej do smażenia
- sól do smaku
- 1 szklanka mąki pszennej, zwykłej
- 1 łyżka sooji (semolina), można ewentualnie pominąć
- 1/2 łyżeczki soli
- 1,5 łyżki oleju
- ok 1/3-1/2 szklanki ciepłej wody
Na sos tamaryndowy:
- 2 łyżki oleju
- 1 łyżeczka startego imbiru
- 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
- 1/2 łyżeczki nasion kopru włoskiego
- 1/2 łyżeczki asafetydy
- 1/2 łyżeczki garam masala
- 3 łyżeczki pasty tamaryndowej
- 3/4 szklanki cukru trzcinowego, w oryginalnym przepisie powinien zostać użyty cukier jaggery, który jest wykonany z trzciny cukrowej oraz daktyli
- 2 szklanki wody
Przygotowanie:
Zacznijmy może od przygotowania sosu tamaryndowego, ponieważ redukuję on się dłuższą chwilę. W rondelku podgrzewamy olej i wsypujemy wszystkie suche przyprawy oraz imbir. Cukru na tym etapie jeszcze nie dodajemy. Chwilkę podsmażamy mieszając i wlewamy wodę, dodajemy pastę tamaryndową oraz cukier. Całość dokładnie mieszamy i jak się zagotuje, powoli gotujemy na małym ogniu od czasu do czasu mieszając, zwłaszcza w końcowym etapie redukcji. Gotowy sos powinien mieć lekko lejącą konsystencję.
Gdy sos nam się redukuje, pora na zagniecenie ciasta. Do miski wsypujemy mąkę, sooji, sól, dolewamy olej i całość mieszamy palcami na sucho. Gdy się porobią małe grudeczki pora na wodę. Dolewajcie jej powoli, nie cała porcja od razu, gdyż nie wiadomo, ile maka jej wchłonie, aby ciasto miało odpowiednią konsystencję. Zagniatamy miękkie i elastyczne ciasto, które zostawiamy pod przykryciem na minimum 15 minut aby odpoczęło.
Ciasto sobie beztrosko leżakuje, zatem możemy przystąpić do zrobienia farszu. Przygotujmy sobie najpierw ziemniaki. Można je albo pokroić w drobną kostkę, albo rozdziabać widelcem.
Na patelni podgrzewamy olej, dodajemy kumin, imbir i mieszamy przez chwilę. Następnie wrzucamy zielony groszek. Zakładam, że mieliśmy mrożony, więc wcześniej należy go pogotować w małej ilości wody kilka minut. Ma pozostać nadal jędrny. Na groszek sypiemy kolendrę, garam masala, asafetydę i dodajemy zielone, pokrojone chili. Ja nie dodałam, bo potrawa i tak jest bardzo ostra. Mieszamy całość.
Gdy wydobędziemy aromaty z przypraw pora na ziemniaki. Na tym etapie doprawiamy nasz farsz solą i ew. chili w proszku, jeśli nie użyliśmy świeżych papryczek. Podsmażamy 2 minuty mieszając stale i na koniec dodajemy mango, który pięknie wydobędzie aromat wszystkich przypraw i nada lekko kwaskowaty posmak. I to już cała filozofia. Pozostało nam tylko pozawijać samosy i usmażyć na piękny, złocisty kolor. Nie przerażajcie się ogromną ilością przypraw użytych w tym daniu, ale tak właśnie ma być. O zdrowotnym działaniu niektórych przypraw na nasz organizm napiszę przy okazji innego posta.
Tak wygląda gotowy farsz:
Wyciągamy nasze ciasto i jeszcze kilka razy je zagniatamy na blacie. Metod lepienia samosów jest kilka. Ja preferuję wałkowanie każdego placuszka osobno. Zatem Dzielimy ciasto na pół, potem każdą połowę na kolejne pół, aż uzyskamy 16 części. Z każdej z nich robimy kulkę. Poszczególne kulki wałkujemy na cienkie, okrągłe placuszki, podsypując w miarę potrzeby mąką. Ja do tej czynności zawsze używam mąki ryżowej.
Nie pozostaje nam nic innego, jak usmażyć je na głębokim oleju. Smażymy do zezłocenia, po ok. 2 minuty na każdą stronę. Nadmiar tłuszczu odsączamy na papierowym ręczniku i zajadamy się, ile tylko możemy. Smacznego.
Muzyczny kącik Mamby
Duman – (Dym)
turecki zespół rockowy, bardzo klimatyczny moim zdaniem. Kaan
Tangöze,
który jest jednym z założycieli kapeli i jednoczenie jej wokalistą
i gitarzystą, ma cudnie schrypnięty głos i potrafi mnie wprowadzić
w specyficzny nastrój.
Ich
ostatnia płyta, wydana w 2013 roku pt.” Darmaduman” jest
praktycznie cała dobra. Obraz burzą mi dwa utwory, które nie
wpisują się w konwencję płyty, ale zważywszy na to, że płyta
zawiera aż 13 kawałków i tak maja u mnie bardzo dobry wynik.
Utwór z wcześniejszych lat, który bardzo zapadł mi w głowę.
Oraz coś z ich ostatniej płyty
